Czy sushi można jeść rękoma? Czy sake to japońska wódka? Czy sushi masterem może być tylko mężczyzna? W tym artykule sprawdzamy, które przekonania na temat kuchni japońskiej są faktem, a które to tylko rozpowszechnione w krajach zachodnich mity.
Wzięliśmy pod lupę najczęstsze stwierdzenia dotyczące sushi, które powtarzają Polacy. Niektóre z nich są prawdziwe, inne – to efekt nieporozumień związanych z różnicami kulturowymi czy uproszczeń, jakich dokonujemy w kontakcie z kulturą japońskiej kuchni. Oto 10 najciekawszych faktów lub mitów na temat sushi.
MIT. Sushi można jeść zarówno pałeczkami, jak i rękoma. Oba sposoby są jak najbardziej dopuszczalne i zgodne z etykietą. Jeśli nie opanowaliśmy sztuki posługiwania się pałeczkami, poszczególne kawałki możemy chwycić trzema palcami – kciukiem, palcem wskazującym i środkowym – i włożyć do ust. To, czego z pewnością nie warto robić, to jedzenie sztućcami. Więcej na temat jedzenia sushi przeczytasz w naszym wpisie: Jak poprawnie jeść sushi?
FAKT. Każdy kawałek sushi to zamknięta, pełna kompozycja. Dlatego lepiej nie porcjować go na talerzu talerzu, a tym bardziej przegryzać na pół. Dzięki temu w pełni odkryjemy smak dania. Należy też pamiętać, że dodatki, takie jak sos sojowy czy wasabi, to DODATKI. Służą podkreśleniu smaku, więc powinny być stosowane z umiarem.
FAKT. Podczas gdy w Polsce siorbanie i mlaskanie jest oznaką złego wychowania czy braku kultury, w Japonii takie zachowanie udowadnia, że danie bardzo nam smakuje. W ten sposób doceniamy kucharza lub gospodarza imprezy. Ale ten sposób jedzenia ma też wymiar praktyczny, bowiem pozwala lepiej odczuwać wszystkie walory potrawy.
MIT. Wasabi, sos sojowy i imbir to trzy dodatki, które najczęściej występują w towarzystwie sushi. Warto jednak wiedzieć, że każdy z nich spełnia określoną rolę. Wasabi odpowiada za ostrość, sos sojowy podkreśla smak ryby, a gari, czyli marynowany imbir – oczyszcza kubki smakowe. Z tego powodu powinien być spożywany między kawałkami, aby przygotować wnętrze jamy ustnej na kolejne porcje sushi.
MIT. Za kolebkę sushi uważa się Chiny, gdzie opracowano metodę kiszenia ryby w beczkach z ryżem. Celem było przedłużenie jej terminu do spożycia. Sushi, jakie znamy obecnie, powstało na przełomie XVIII i XIX wieku w Edo. To właśnie tam ryż zaczęto doprawiać tezu, czyli zaprawą z octu ryżowego, cukru i soli. Tak przygotowany ryż formowano w sporej wielkości kulki lub owalne kształty, a na wierzch kładziono plastry surowej ryby lub owoców morza. Tak zwane nigri (od słowa: ściskać, ugniatać) było szybkie i proste w przygotowaniu. Ale jednocześnie nawiązywało smakiem do tradycji fermentowanej ryby. Sprawdź: Historia sushi – od kiszonej ryby po eleganckie maki.
MIT. Chociaż tradycyjni Japończycy powiedzieliby, że to fakt. Owszem, prawdą jest, że na przestrzeni wieków zawód sushi masterów zdominowany był przez mężczyzn. O kobietach mówiło się, że mają zbyt ciepłe dłonie, stosują makijaż czy perfumy, które mogą przenikać do sushi. Współcześnie jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby także kobiety kręciły rolki. W naszej sieci w praktycznie każdej restauracji pracują sushi masterki, co jest najlepszym dowodem na to, że to nie płeć, a umiejętności są kluczowe, jeśli chodzi o kuchnię.
MIT. Sake mylnie nazywane jest wódką czy winem ryżowym. W rzeczywistości to napój powstały w procesie fermentacji ryżu z użyciem specjalnej odmiany drożdży. Jego produkcja przypomina więc bardziej warzenie piwa i nie wykorzystuje się do niej procesu destylacji, jak w przypadku wódki czy whisky. Kiedy więc w japońskiej restauracji poprosimy o sake, kelner zrozumie, o co chodzi turyście z Zachodu i poda nam nihonshu.
FAKT. Oczywiście – w swojej nieprzetworzonej, najlepszej wersji. Japończycy rzadko cierpią z powodu otyłości, a średnia ich wieku jest od 6 do 8 lat dłuższa niż mieszkańców naszego kraju. Dodatkowo nie zapadają oni tak często na choroby układu krążenia czy choroby serca. Powód? Przede wszystkim dieta – skupiona wokół świeżych warzyw i ryb, małej ilości mięsa oraz przetworzonych produktów. W kraju kwitnącej wiśni popularnością cieszą się tofu, grzyby shitake, kiszonki oraz zielona herbata. Wszystkie one wykazują prozdrowotne właściwości, np. wzmacniają odporność, dbają o prawidłową florę bakteryjną jelit czy zmniejszają ryzyko zapadnięcia na różne choroby.